DO ODWAŻNYCH ŚWIAT NALEŻY

Mówi się, że jeśli nie ma w życiu miejsca na odwagę, wszelkie inne cnoty są bez znaczenia. Ale przecież Nam, którzy podjęli decyzję o emigracji, o odwadze chyba mówić nie trzeba. My znamy konsekwencje, znamy koszty. Zaszywamy się w tanich pokojach, hotelach robotniczych lub bardzo skromnie urządzonych, niewielkich mieszkaniach. Na odległość wychowujemy dzieci i staramy się być na bieżąco z tym, co dzieje się w domu. W imię lepszej przyszłości częstokroć wykonujemy prace poniżej naszych kwalifikacji.

Pokonujemy setki kilometrów dwa, czasem trzy raz w miesiącu. Oszczędzamy, na czym się da. I to czekanie. Żyjemy od wyjazdu do wyjazdu. W Polsce udało nam się kupić wygodne mieszkanie, czasem postawić dom. W biegu odwiedzamy rodziców, znajomych, zmieniamy opony… A potem pakowanie i godziny w podróży powrotnej, do naszego drugiego domu. Miało być tak na chwilę, a mija już trzeci, siódmy, dwunasty rok…

Lżej, gdy mamy najbliższych przy sobie, ale często emigracyjna rzeczywistość zaczyna nas przerastać. By ruszyć potrzebujemy czasu i pieniędzy. Mozolnie składamy swój świat jak puzzle. Pracujemy na dwie, często trzy zmiany. Wykonując nawet najgorzej płatne prace możemy pozwolić sobie na odłożenie pieniędzy na kontach, wreszcie stać nas na niezłe wakacje. Wydaje się, że wreszcie się zaczyna układać, wreszcie nastąpiła upragniona stabilizacja. W mediach społecznościowych, chwalimy się światu każdym, nawet najmniejszym sukcesem, niemalże każdym uśmiechem i każdym wydanym euro…

I jak w tej polskiej piosence: upływa szybko życie, upływa szybko czas, za dzień za rok, za chwilę… nagle zdajesz sobie sprawę, że to nie o to chodziło. Że zaczynasz się dusić.  Że pracujesz w tym samym miejscu od lat, bez szans na rozwój, na zmianę. Patrzysz na dzieci i myślisz, że one mają przyszłość, bo Ciebie już niewiele czeka… Nie chcesz takiego życia, a jednocześnie nie masz sił, by to zmienić. Tkwisz w swojej strefie komfortu, bo przecież nie przeżywasz większych wzlotów, ale i większych upadków. Jest spokojnie, ciepło, bezpiecznie. Ale jest też marazm, frustracja, poczucie beznadziejności. Patrzysz w lustro i myślisz: „a gdyby tak cofnąć czas…” No właśnie.

Jak widzieliśmy swoją przyszłość mając kilka czy kilkanaście lat? Czy spełniliśmy swoje marzenia? O czym marzył mały Robert, mała Agnieszka… Co oni dziś powiedzieli by nam samym? Byliby z nas dumni, że jesteśmy w tym miejscu, którym jesteśmy? A może mieli by żal, że coś po drodze utraciliśmy? Czegoś nie zrobiliśmy? A może właśnie zrobiliśmy i to był błąd?

To prawda, że trudno od razu przenieść całą górę. Ale możemy każdego dnia przenosić po kamyku, tak, by stanęła ona w miejscu, którym chcemy. Codziennie wykonać zadanie, które przybliży nas do celu. To może być mała rzecz. Po prostu trzeba podjąć decyzję i działać. Do tego jednak trzeba odwagi. Nieustraszonym jest ten, który czuje lęk, lecz pomimo to działa. Czasem odwaga objawia się w codzienności. Czasem odwagą jest wstać z łóżka, poprosić o coś, powiedzieć:  „nie chcę”, albo „kocham”. Ale odwagą jest również traktowanie siebie jako osoby najważniejszej dla samego siebie.  To dawanie sobie prawa do błędów, ale i szans na ich naprawienie.

Zadanie na dziś: zastanów się, czego w życiu żałujesz. Może jest szansa, by to zmienić? Może to jest właśnie ten moment? Może jeszcze nie jest za późno? A skoro możesz to zrobić, dlaczego nie spróbować? 

Powodzenia!

Autorka dr Adrianna Tomczak

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania zamieszczonych na stronie treści.