Gdy liczy się człowiek

Opublikowane przez Polki w Berlinie e. V. w dniu

Gdy liczy się człowiek

Pędziliśmy przed siebie odkładając wszystko na bliżej nieokreślone „potem”. Jeszcze zdążę się zakochać. Jeszcze zdążę odpocząć… Jeszcze zdążę zadzwonić do niej… Jeszcze zdążę spędzić z tobą więcej czasu… Jeszcze zdążę zadbać o zdrowie…

Siedzieliśmy w rozpędzonym pociągu. Wieszaliśmy poprzeczki coraz wyżej chcąc więcej posiadać otaczając się dobrami, które stały się symbolami naszego nowego statusu społecznego. Kupowaliśmy rzeczy, których nie potrzebowaliśmy, za pieniądze, których nie posiadaliśmy, aby zaimponować ludziom, których nie lubimy. Dziś przestaje mieć znaczenie, jaki masz telewizor, komórkę, ubrania, samochód, dom. Boleśnie odczuwamy, jak kruche były fundamenty naszej rzeczywistości. 

Zaczyna się liczyć człowiek.

Dostrzegamy tych, których dotychczas najczęściej mijaliśmy w biegu. Osoby starsze, które odsunięte na pobocze życia, samotne, dziś najbardziej przebijają się do naszej świadomości. Służba zdrowia, bez której jesteśmy bezbronni i nie poradzimy sobie z wirusem. Nauczyciele, których zaczynamy doceniać za pracę wkładaną w wychowanie i naukę naszych dzieci. Mało opłacane ekspedientki, sprzątaczki, śmieciarze, robotnicy bez których nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować.

Przez lata przyzwyczailiśmy się, że wolność przemieszczania się to coś oczywistego i danego raz na zawsze. Dziś takie słowa jak: wyjść, pojechać, polecieć, spotkać, przytulić –  nabierają całkiem innego znaczenia. A jeszcze głębszego, gdy dzielą nas tysiące kilometrów. „Kupię bilet do Polski, do rodziców”, „pojadę do domu”, „spotkam się z przyjaciółmi i rodziną”  to najczęściej pierwsze, co chcą zrobić emigranci, gdy już minie zagrożenie. 

Tego potrzebowaliśmy, choć cena, jaką płacimy, jest bardzo wysoka. 

Umierają ludzie, upadają firmy, tracimy prace i poczucie bezpieczeństwa. 

Czy wyjdziemy z kryzysu słabsi czy silniejsi? Mądrzejsi, czy głupsi? 

Część z nas stara się wykorzystać ten czas. Rozwija się, uczy, kieruje swoje firmy na inne tory wierząc, że trudność to szansa, tyle że w przebraniu.

Część zwraca się do Boga szukając spokoju i pewności. Otwiera się mentalnie na to, co do tej pory było inne i nieznane.

Część oczekuje jednak zmian, ale od innych. Mówi o tym, by się zatrzymać, a przynajmniej zwolnić zapominając, że sami również siedzieli w tym rozpędzonym pociągu.

Dziś jeszcze mocniej wybrzmiewa to, o czym pisał Viktor E. Frankl w swojej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Dostajemy lekcję, być może najważniejszą w naszym życiu. Każdy z nas musi zacząć zmianę od siebie. Zastanowić się, co pozostawię po sobie? Czy to, co robię, ma wartość? Czy kogoś uszczęśliwiam? Czy sam jestem szczęśliwy? Czy miejsce, w którym jestem, to moje miejsce? 

Świat przestał się kręcić wokół słowa „potem”. Nie ma też już „ja”, „mnie”, „dla mnie”, „moje”. Doskonale zdaliśmy sobie sprawę, że samotność nam nie służy i jak bardzo potrzebujemy innych ludzi. A oni potrzebują nas. 

Być może miałaś/miałeś okazję będąc w Rzymie odwiedzić Mauzoleum Augusta. To chyba jedno z najmniej uczęszczanych miejsc w Wiecznym Mieście. Przez wieki plądrowane, niszczone, odbudowywane, przerabiane. A jednak wciąż stoi czekając na swoje kolejne wcielenie. Świat przynosi zmiany, jakich nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Trwałość Augusteum jest pewnego rodzaju potwierdzeniem, że ruina może być darem. I ostrzeżeniem, że trzeba być przygotowanym na falę przemian. 

Gert Noels w książce „Gigantyzm” pisał, że przyszłość będzie mniejsza, wolniejsza i bardziej ludzka. Przed nami decyzje, być może jedne z najtrudniejszych. Podejmijmy je mądrze.

 

Autorka: dr Adrianna Tomczak

Doktor nauk społecznych, trenerka, blogerka, specjalistka ds. social media. Prelegentka i działaczka polonijna. Od 5 lat mieszka wraz z rodziną w Niemczech. Zawodowo zabiera przedsiębiorczych Polaków mieszkających i prowadzących firmy na emigracji w podróż przez świat online. Uczy strategii, planowania, budowania społeczności i tworzenia komunikacji, która sprzedaje bez sprzedawania. Jako trenerka przekonuje, że dzięki małym krokom można wprowadzić ogromne zmiany w życiu. Uczy zarządzenia czasem, budowania nawyków, efektywności i produktywności. Uczestniczki jej szkoleń to przede wszystkim Polki, które po zderzeniu z emigracyjną rzeczywistością, trudnościami oraz ograniczeniami, zaczynają mocno stawać na nogi i odważnie sięgać po swoje marzenia. Autorka bloga Emigracja po sukces, dwóch ebooków, kursu online oraz cyklicznych spotkań rozwojowo-biznesowych dla Polek w Bonn. Jej społeczność to łącznie 16.000 osób, ale w szczególności jest dumna z grupy „Zmieniamy nawyki” oraz „Polki sobie radzą. Społeczność przedsiębiorczych emigrantek”, która skupia ponad 5.000 kobiet z całego świata wspierających się na wielu płaszczyznach, w tym biznesowej.

Zabrania się kopiowania i rozpowszechniania zamieszczonych na stronie treści.